Aleksiej wziÄ…Å...
Aleksiej wziął z rąk Fantowa lśniącą, jakby wypolerowaną piłę.
— Gitara nie piła! Walca można na niej grać! — powiedział Fantów.
— Zwykła dwuręczna — z powagą poprawił go Szubin. — Utrzymujemy ją w porządku, naftą, oczywiście, smarujemy obficie, zęby ustawiamy jak należy; są, jak widzicie, troszeczkę odgięte, a każdy piąty prosty i więcej spiłowany. I sposób roboty mamy też swój. Przyjrzyjcie się — zaproponował inżynierom. — Nie trzymamy go w sekrecie, owszem, możecie podać go innym. Sześćset procent wszędzie się przyda!
Szubin machnął siekierą i lekko wbił ją w pień. Drzewo drgnęło i jakby na znak protestu jęknęło. Wyrąbawszy klin Szubin chwycił za koniec piły. Inżynierowie czekali, kiedy Fantów zacznie śpiewać. I znów rozległ się wariant pieśni:
Dalej, drwale, naostrzcie swe topory. Raz... dwa... I odłóżcie do jesiennej pory. Raz... dwa... A gdy przyjdzie już jesienna pora. Raz... dwa... Znowu weźcie się do topora. Raz... dwa...